Ciekawe Miejsca,  Restauracje i Kawiarnie,  Śląskie

Browar Mariacki – restauracja, która robi wrażenie

Do Restauracji Browar Mariacki wybrałam się przy okazji wizyty wspomnianych w podsumowaniu maja przemiłych gości z odległej Australii. Skoro na nich restauracja zrobiła wrażenie, to uwierzcie, że na mnie tym bardziej.

Każda osoba mieszkająca w Katowicach lub miastach ościennych wie, że Mariacka to najbardziej imprezowa ulica w mieście, a nawet w regionie. Knajp gdzie można napić się piwa lub mocniejszych alkoholi jest tutaj co niemiara, a wrzawę jaka panuje w każdym z ogródków można jedynie porównać do tej z ula. Z tego też powodu, restauracje na tej ulicy zazwyczaj nie należą do tych, do których często chodzę.

Po przekroczeniu progu browaru dosłownie mnie zatkało. Po pierwsze wrażenie zrobił na mnie nowoczesny i nienaganny wystrój oraz ogrom miejsca! Nie spodziewałam się, że będzie go tam aż tyle. Po wejściu do drugiej części restauracji ukazała się nam dość duża sala, z ładnie nakrytymi stołami. Zjawiskowym elementem tego wnętrza, dzięki którym jest ono wyjątkowe, na pewno są miedziane kadzie do warzenia piwa. Sala jest dwupoziomowa, więc na prawdę jest tam sporo miejsca.

Całość prezentuje się bardzo elegancko, więc gdyby narzeczony zabrał mnie tutaj na randkę, to byłabym wniebowzięta. Stonowane kolory we wnętrzu przełamują jasno czerwone, skórzane kanapy. Super pomysłem jest również pokazanie za szybą tego, co się dzieje w kuchni. Można obserwować poczynania zdolnych kucharzy, co stanowi dodatkową atrakcję jeśli ktoś lubi przyglądać się mistrzom przy pracy.

Wystrój wystrojem, ale co z jedzeniem? Kochani, ono też zachwyca! Po złożeniu zamówienia dostaliśmy tzw. czekadełko w postaci domowego chleba wraz z trzema masełkami - palce lizać. Na moim talerzu pojawił się krem ze szparagów z botwinką i szczawiem - delikatny, aksamity i bardzo szybko zniknął z mojego talerza. Niestety popełniłam 'fail' roku i przyszłam do knajpy po obiedzie... dlatego drugie danie odpuściłam. Przy okazji wspomnę, że chyba jedyną rzeczą, na którą mogę tutaj narzekać jest zbyt mały wybór dań dla wegetarian. Gdybym się zdecydowała na danie główne, to miałabym jedynie do dyspozycji lasagne ze szpinakiem. Nie żebym nie lubiła lasagne albo szpinaku, tylko fajnie byłoby mieć wybór między kilkoma daniami.

Z drugiej strony moi mięsożerni towarzysze mieli ciężki orzech do zgryzienia przy wyborze dania dla siebie. Każda pozycja z menu wyglądała interesująco, w końcu wybór padł na tradycyjnego schabowego i steaki. Ponoć były idealne. Tu przy okazji wspomnę o piwie, no bo przecież browar z tego słynie. Do wyboru jest ich kilka, kompletnie się na nich nie znam, ale całe szczęście można liczyć na pomoc kelnerów w wyborze odpowiedniego trunku. Co lepsze, można zamówić zestaw degustacyjny, jeśli chciałoby się spróbować wszystkich.

A na koniec deser, którego oczywiście nie mogłam sobie odmówić. Tym bardziej, że zobaczyłam w karcie moje ulubione tiramisu. I wiecie co? Było to najciekawiej podane tiramisu jakie nie tyle jadłam, ale i widziałam w życiu. Zobaczcie sami poniżej, aż szkoda było jeść, tak pięknie wyglądało. Fondant czekoladowy również robił wrażenie i ponoć obłędnie smakował.

Do Browaru Mariackiego na pewno wrócę, aby spróbować dania głównego oraz kolejnego z deserów.

Adres:

ul. Mariacka 15, Katowice

Menu

WWW

IG

Lokalizacja