Ciekawe miejsca,  Restauracje i Kawiarnie

Gdzie na kawę i obiad w Toruniu?

W dzisiejszym krótkim poście, mam Wam do polecenia dwa miejsca w Toruniu, które warto odwiedzić.

Pierwszym z nich jest kawiarnia Central Coffee Perks - tak, to ta Central Cofee Perks z serialu Friends! Jak tylko się o niej dowiedziałam, to musiałam tutaj zajrzeć, chociaż na chwilę.

Wiadomo, toruńska kawiarnia ma zupełnie inny rozkład pomieszczenia i jest dużo mniejsza od tego serialowej, więc na początku trudno było dostrzec podobieństwo. Jednak po chwili dostrzegliśmy kultową pomarańczową sofę oraz żeliwne kolumny. Wszędzie natomiast znajdują się elementy z serialu, plakaty, jest też telewizor, gdzie oczywiście lecą Przyjaciele. Nazwy kaw wzięły się od imion bohaterów, ja zdecydowałam się na Richarda z kokosem i białą czekoladą. Możecie też tutaj zjeść ciasto albo zagrać w quiz lub grę planszową.

Jest to na pewno ciekawy punkt na mapie miasta, jeśli tylko jesteście fanami paczki Przyjaciół.

W Toruniu jest wiele miejsc do których można pójść na dobry obiad, więc mieliśmy zagwostkę gdzie się udać. Po dość szybkim, ale intensywnym poszukiwaniu wybór padł na Pierogarnię Stary Młyn. Musicie wiedzieć, że w Toruniu są dwa lokale - jeden na ulicy Łaziennej, drugi przy moście Paulińskim. My wybraliśmy ten pierwszy. Restauracja zrobiła na nas całkiem niezłe wrażenie, drewniany wystrój przypomina trochę zakopiańskie karczmy. Obsługa była pomocna i bardzo miła, nie musieliśmy zbyt długo czekać ani na przyjęcie zamówienia, ani na sam posiłek. Mieliśmy sporo szczęścia, że znalazł się dla nas stolik od razu, kilkanaście minut później było już pełno i ludzie musieli wpisywać się na listę rezerwową.

W menu jest cała gama pierogów i piecuchów z przeróżnymi farszami. My zdecydowaliśmy się na pieczone, bardziej syte piecuchy. Do wyboru jest wersja mniejsza (3 szt.) oraz dla większych głodomorów (5 szt.). Trzy sztuki w zupełności wystarczyły, aby się najeść. Dodatkowym plusem było to, że każdy z tych trzech piecuchów mógł być o różnym smaku. Na naszych talerzach wylądowały piecuchy diabelskie i hetmańskie ze szpinakiem i kurczakiem. Do picia zamówiliśmy zimowe, rozgrzewające herbaty, o korzennym posmaku. Wszystko było palce lizać i wyszliśmy stamtąd zadowoleni.

Macie jakieś miejsca do polecenia w Toruniu, z których moglibyśmy skorzystać następnym razem?