małopolskie,  Podróże,  Polska,  Słowacja

Trzy korony, spływ Dunajcem oraz Palenica – czyli co Pieniny mają do zaoferowania

Pieniny to pasmo górskie w łańcuchu Karpat, które leży zarówno na terenie Polski jak i Słowacji. Znajduje się tutaj kilka rezerwatów przyrody, a o jednym z nich opowiemy poniżej. Szczawnica, choć nieco zatłoczona, to idealna baza wypadowa do okolicznych atrakcji. Tutaj nie tylko wypoczniecie, ale również aktywnie spędzicie wolny czas.

Szczawnica

Szczawnica leży w dolinie potoku Grajcarka, pomiędzy Pieninami a pasmem Radziejowej (który jest częścią Beskidu Sądeckiego). Miasteczko jest dość dobrze znane, ponieważ jest miejscowością uzdrowiskową. Spacerując po centrum warto dojść do Parku Zdrojowego, gdzie w Pijalni Wód Mineralnych, do dyspozycji gości są szczawy wodorowęglanowe, sodowe, jodkowe i bromkowe, bogate w sole mineralne oraz liczne mikroelementy. Plac Dietla z podświetlaną fontanną i drewnianą zabudową super wygląda zarówno w ciągu dnia, jak i wieczorem.

W sezonie centrum tętni życiem. Jest tutaj wiele knajpek i straganów, gdzie będziecie mogli kupić lokalne specjały i góralskie pamiątki. Polecamy również przejść się wzdłuż Grajcarka, przysiąść na jednej z ławeczek i wsłuchać się w szum potoku. W mieście znajduje się wiele wypożyczalni rowerów, można więc przejechać się jednośladem na przykład do pobliskiego Czorsztyna.

Bardziej wygodni, powinni odwiedzić w mieście lokalne biura turystyczne, które oferują przeróżne wycieczki jednodniowe, również na Słowację. W sezonie wycieczki odbywają się dość często, przyjedzie po was komfortowy autokar z klimatyzacją i zawiezie was na wybrany szlak czy pod turystyczną atrakcję.

Spływ Dunacjem

Spływ Dunajcem to jedna z najpopularniejszych atrakcji turystycznych tego regionu. Tradycja spływów drewnianymi tratwami zrodził się na początku XIX wieku dzięki węgierskim właścicielom zamku w Niedzicy. Atrakcja ta została następnie spopularyzowana przez właściciela zdrojów w Szczawnicy Józefa Szalaya, który mając żyłkę biznesmena, zwęszył tu niezły interes.

Podczas spływu flisacy ubrani w białe koszule i tradycyjne kamizelki opowiadają ciekawe i śmieszne historie. Nie myślcie sobie, że zostanie flisakiem jest takie proste... wręcz przeciwnie! Muszą oni zdawać egzaminy, przechodzić badania lekarskie i odbyć 3 letnią praktykę pod okiem mistrza flisackiego (pod tym linkiem dowiecie się więcej o flisakach).

Sezon flisacki rozpoczyna się w Prima Aprilis 1 kwietnia i trwa aż do 31 października. Łodzie pływają codziennie, z wyjątkiem pierwszego dnia Świąt Wielkanocnych i święta Bożego Ciała. Spływ rozpoczyna się na przystani w Sromowcach – Kątach, gdzie znajduje się między innymi parking, punkt informacji turystycznej, stragany z pamiątkami, restauracja oraz kasy biletowe.

Do wyboru są dwie trasy z przystaniami docelowymi w Szczawnicy i Krościenku: dłuższa trasa (23 km - czas trwania spływu 2:45) i krótsza trasa (18 km - czas trwania spływu 2:15) . Widoki, które będziecie mijać spływając tratwą  i otaczająca natura robią wrażenie. Miniecie z bliska Trzy Korony, czyli najwyższy szczyt Pienin Środkowych, a jak wybierzecie dłuższy spływ, przepłyniecie również koło Czorsztyńskiego Zamku. Spływ jest bezpieczny, więc nie bójcie się, że zmoczycie się za bardzo, a dla bardziej strachliwych istnieje możliwość wypożyczenia kapoka.

Palenica

Najwyższym szczytem w Małych Pieninach jest Palenica, która od głównego grzbietu jest oddalona przełęczą Maćkówki. Możecie dostać się tutaj na swoich nogach, lub nieco szybciej i wygodniej - wyciągiem krzesełkowym. Na szczycie, oprócz cudownych widoków na okolicę, znajduje się schronisko "Groń", obiekty gastronomiczne oraz zjeżdżalnia wózkowa. To nie tylko letnia atrakcja, zimą turyści z chęcią przyjeżdżają do stacji narciarskiej, gdzie mogą skorzystać z dwóch tras zjazdowych. Jeśli jeszcze macie siłę, możecie również wspiąć się na Szafranówkę. Stamtąd widoki są jeszcze bardziej rozległe. Po stronie Słowackiej przy dobrej widoczności wspaniale widać Wysokie Tatry.

Wąwóz Homole

Wąwóz Homole to jeden z Rezerwatów Przyrody w Małych Pieninach. Do  miejscowości Jaworki bardzo łatwo jest dojechać lokalnymi busikami ze Szczawnicy. Koszt przejazdu to jedyne 5 zł. Przy wejściu do Rezerwatu można uiścić symboliczną opłatę. Przechadzka po wąwozie jest bardzo przyjemna. Prowadzi tędy bardzo dobrze oznakowany szlak, są mostki i przejścia nad potokiem Kamionka płynącym lekko wartkim nurtem. Wąwóz ma długość 800 m. Co ciekawe, w przeszłości przesiadywali tutaj poszukiwacze złota, a do tej pory na terenie wąwozu znajdują się szyby górnicze.

Ścieżka z wąwozu wyprowadza na Dubantowską Dolinkę, gdzie znajduje się spora polana, ławki i stoły dla turystów. Znaleźć można tutaj tzw. Kamienne Księgi - skały, na których według miejscowych podań zapisano ludzkie losy aż do końca świata. Warto przespacerować się na górną stację narciarską w Jaworkach. Widoki na okolice są bardzo malownicze. Jeśli będziecie mieli szczęście, dostrzeżecie w oddali pasące się owieczki.

Tatry Wysokie i Wodospady Zimnej Wody

Wycieczka w Wysokie Tatry to jedna z propozycji lokalnych biur turystycznych w Szczawnicy. Za około 65 zł czekały na nas same atrakcje. Najpierw wjechałyśmy kolejką linową na wysokość 1751 m n.p.m. do Skalnatego Plesa, a potem udałyśmy się w wędrówkę do Wodospadów Zimnej Wody, z krótkim odpoczynkiem w schronisku Rainerowa Chata na Staroleśnej Polanie. Pod schroniskiem czaił się oswojony z obecnością turystów lis, który podkradał reklamówki z pysznymi kanapkami z szynką 😉

Wodospady występują na długości ok. 1,5 km, na wysokości od 1153 do 1276 m n.p.m. Kolejno od dołu są to: Długi Wodospad (Dlhý vodopád), Wielki Wodospad (Veľký vodopád), Skryty Wodospad (Skrytý vodopád), Mały Wodospad (Malý vodopád).

Ze względu na złe warunki atmosferyczne, niestety nie udało nam się zobaczyć całej trasy i nie przeszłyśmy "Magistrali Tatrzańskiej". Było dość ślisko i padała mżawka, a w grupie były również dzieci i osoby starsze, więc została podjęta decyzja o tym, że nie będziemy ryzykować. Jest to na pewno powód do tego, aby tam kiedyś wrócić. Mimo wszystko szlak, który przeszłyśmy, był niesamowity. Czułyśmy się niemal jak na planie Władcy Pierścieni. Dodatkowy klimat robiła mgła, która pokrywała częściowo szczyty. Wycieczka warta każdej złotówki, jedynym bólem było to, że trwała tak krótko.

Na wycieczkę warto zaopatrzyć się w dobre buty oraz kijki trekingowe, które na pewno pomogą w wędrówce.