Różności

Podsumowanie maja – wycieczka na wschód i przeprowadzka

Pierwsze koty za płoty... od czegoś trzeba zacząć, niech będzie od końca, czyli podsumowania maja, który właśnie pożegnaliśmy.

Zalipie

Maj był miesiącem dość burzliwym i przełomowym, ale po kolei.

Na początku dość niewinnie, spędziłam wspaniałą majówkę na wschodzie Polski. Głównym celem było odwiedzenie rodziny, a przy okazji zahaczyliśmy o Lublin, Zamość oraz Zalipie. O tych miejscach zrobię osobny wpis, bo mam za dużo zdjęć i szkoda byłoby umieszczać je wszystkie tutaj w podsumowaniu. Po raz kolejny dzięki takim wyjazdom, potwierdziło się jak piękny jest nasz kraj. Nie trzeba daleko jeździć, aby odwiedzać przepiękne miejsca. W Polsce też takie są!

Na zamku w Lublinie

W tym miesiącu miałam również przyjemność pokazać, oczywiście w małej części, województwo śląskie przemiłej parze z Australii. O tym również napiszę Wam w osobnym poście. Na początku było lekkie zaniepokojenie, gdzie można by ich zabrać, żeby byli zadowoleni, więc napiszę Wam co w tym przypadku się sprawdziło. Mała uwaga dla siebie na przyszłość... nie ubierać nowych butów, kiedy czeka Cię całodniowe chodzenie! 😉

Cała reszta miesiąca podyktowana była przeprowadzką i pakowaniem. Po trochę ponad 4 latach mieszkania w jednym miejscu, nadszedł czas na zmiany. To niebywałe ile rzeczy zdołałam nagromadzić przez cały ten czas. Pakowania nie było końca, wiele razy miałam momenty zwątpienia czy uda się to wszystko wywieźć na czas. Na początku starałam się jeszcze segregować rzeczy i przy okazji pozbywać się tych niepotrzebnych, jednak to zajmowało za dużo czasu. Szykuje się więc kolejna segregacja przy okazji wprowadzania do nowego mieszkania, a przy okazji dobry materiał na wpis o organizacji i odgracaniu mieszkania.

Gdzieś na Lubelszczyźnie

Miesiąc ten pokazał, że nie wszystko da się zaplanować i mogą wydarzyć się niespodziewane komplikacje, które tak na prawdę zmieniają wszystko. Jestem dość uporządkowaną osobą i nie lubię jeśli sprawy przybierają zupełnie inny obrót do tego co planowałam. Jednak nauczyłam się już, że mimo wszystko trzeba znaleźć sposób na nową sytuację i zaadoptować się do niej w najlepszy, na tą chwilę sposób.

W drugiej połowie miesiąca byłam na super imprezie na działce, z mnóstwem pysznego jedzenia, grillem (oczywiście ja tylko wegetariańsko!), planszówkami i pogaduchami do późna. Było bosko!

Babska impreza na działce

Koniec końców, udało się wyprowadzić i tymczasowo wprowadzić do mieszkania na Zagłębiu. Czasem jeszcze łezka kręci się w oku na myśl o poprzednim mieszkaniu, ale trzeba iść dalej. Mam nadzieje, że przeprowadzka do docelowego lokum odbędzie się bez większych opóźnień. Przede mną cała masa kolejnych wyzwań związanych z wykańczaniem mieszkania i jego dekoracją. Z jednej strony nie mogę się doczekać, bo to bardzo fajne uczucie, jednak ilość opcji i ogromny wybór rzeczy, który jest teraz na rynku, trochę mnie przeraża.

Rozpoczął się sezon na truskawki!

W maju podjęłam ostateczną decyzję o rozpoczęciu tego bloga. Zbierałam się do tego od dłuższego czasu i czekałam na idealny moment. Jednak takiego idealnego momentu chyba nigdy nie doczekam. Zawsze będzie działo się coś, co będzie mnie w jakimś stopniu absorbowało. Blog ma jeszcze wiele niedociągnięć, które będę starać się poprawiać na bieżąco. Jeszcze nie wiem, w którą stronę z nim pójdę, jednak nie chciałabym się ograniczać tylko do jednej tematyki. Interesuje mnie zbyt wiele rzeczy, a też myślę, że znudziłoby mnie pisanie tylko o czymś konkretnym. U góry powstało kilka kategorii, które mogą dać mały zarys tego, co będzie się tutaj znajdowało. Oczywiście wszystko wyjdzie w praniu.

Jeśli chcielibyście być na bieżąco z tym co u mnie, śledźcie mnie na Instagramie, gdzie staram się regularnie umieszczać zdjęcia oraz Insta Stories i co tu dużo ukrywać, na punkcie którego mam lekkiego bzika 🙂